Bliski współpracownik Tuska trafi do TK? Mocne słowa prof. Matczaka
W poniedziałek (11 sierpnia) premier Donald Tusk poinformował o odejściu z rządu Macieja Berka, ministra ds. wdrażania polityki rządu. Jego obowiązki przejmie szefowa Rządowego Centrum Legislacji Joanna Knapińska.
Według nieoficjalnych informacji Berek, którego Tusk nazwał "swoją prawą reką", ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Jako pierwsza poinformowała o tym Polityka Insight, a następnie OKO.press i TVN24.
Jeśli ten najbliższy współpracownik premiera zostałby skutecznie wybrany i dopuszczony do orzekania, to obecna większość miałaby 8 z 15 sędziów TK.
Z rządu do TK? "Tusk nie słucha ludzi"
Do kandydatury Berka w ostrych słowach odniósł się w środę (12 sierpnia) na antenie TVN24 prof. Marcin Matczak, prawnik i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. – Jeżeli taka decyzja zostanie podjęta, to będzie oznaczało, że premier Tusk w ogóle nie słucha ludzi – powiedział.
Przypomniał "protesty w obronie apolityczności Trybunału Konstytucyjnego, czyli sytuacji, w której trafiają tam ludzie, którzy nie mają bliskiej relacji z politykami". Potwierdził, że Berek jest "doskonałym prawnikiem", zastrzegając, że w tej sytuacji jego referencje nie mają żadnego znaczenia.
Matczak: To będzie dowód, że PO niczym nie różni się od PiS
Zdaniem Matczaka ta sprawa to "egoizm polityczny". – Jeżeli pan doktor Berek zgłosił swoją kandydaturę, to też pewnego rodzaju egoizm, bo on powinien czuć, że ta sytuacja (...) zostanie wykorzystana przez opozycję, przez prezydenta Nawrockiego, przez wszystkich jako dowód na to, że Platforma Obywatelska niczym nie różni się od PiS, i szczegóły, że może on jest trochę lepszy, bo nie jest tak poważnym politykiem jak np. Krystyna Pawłowicz, nie będą miały żadnego znaczenia – argumentował.
– Jeżeli to się zdarzy, to będzie kpina z tych ludzi, którzy tysiącami wychodzili na ulice – oświadczył Matczak.